Translate

3/14/2014

Jana Lehman: urzekła mnie forma i kolor :-)

Dosłownie chwilkę temu miałam okazję brać udział w warsztatach, które prowadziła Jana Lehman, artystka polimerowa z Niemiec.



W pracach Jany urzekła mnie prostota oraz perfekcja. Oczywiście wszystkie prace ludzi uznawanych za autorytety w tej 'branży' są perfekcyjnie wykończone. Ale w przypadku prac Jany wzór jest na ogół dość prosty i wydawałoby się w zasięgu ręki każdego, a jednak w praktyce okazuje się, że dojście do takiego efektu końcowego jaki osiąga Jana, nawet w przypadku najprostszych wzorów, nie jest takie oczywiste. No cóż, w każdym bądź razie podjęłam próbę :-)
 

Jana (feeliz) pochodzi z Niemiec, ze Stuttgartu, jej prace możecie oglądać:
http://www.flickr.com/photos/feeliz/


Zdjęcia prac opublikowano za zgodą artystki.

3/05/2014

Carol Blackburn - FIMO Symposium 2014


W związku z tym, że ogłoszono już kolejne, trzecie FIMO Symposium dziś jedna z artystek zaproszonych do poprowadzenia warsztatów:

Carol Blackburn, http://www.carolblackburn.co.uk/

i jej prace - imitacja bursztynu, kości słoniowej, jadeitu oraz agatu (wszystko z modeliny!).

 

Carol Blackburn mieszka i tworzy w Londynie. Jest absolwentką Manchester College of Art oraz Royal College of Art.



Zajmuje się polimerami od wielu lat, działa także jako popularyzatorka tego medium aktywnie działając w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Artystów Polimerowych (IPCA) oraz organizując pod skrzydłami londyńskiej gildii warsztaty prowadzone przez nią samą, a także przez zaproszonych artystów.
 
 


Członkinie londyńskiej gildii spotykają się raz w miesiącu, tak aby wspólnie spędzić czas i w oderwaniu od domowych lub służbowych obowiązków podzielić się wiedzą odnośnie technik pracy z polimerem. Pomysł wart zaadoptowania w polskich realiach:-)


W czasie warsztatów z Janą Lehman w Londynie miałam przyjemność rozmawiać z Carol Blackburn. Carol twierdzi, że jeszcze kilka lat temu na spotkaniach w londyńskiej gildii pojawiało się niewiele osób, teraz w warsztatach bierze udział 20-30 osób, a ilość wolnych miejsc zwykle jest zbyt mała w stosunku do liczby chętnych. Mam nadzieję, że za kilka lat to samo powiemy o Warszawie lub o innym polskim mieście:-)