Translate

12/23/2014

Mały talerzyk i pierniczkowe chatynki:-)




















Wesołych Świąt!
Bo Święta już tuż, tuż... Czasu mało, trzeba zakasać rękawy piec pasztety wegańskie i serniki. A potem może i czas na ulepienie czegoś poza pierogami się znajdzie, mam przynajmniej taką nadzieję.

W kwestii wprowadzanie się w nastrój świąteczny nie ma chyba lepszej specjalistki niż Stephanie Kilgast stojąca za marką 'PetitPlat'.

Stephanie Kilgast to mistrzyni miniatur wszelakich - poczynając od pięknych, mieniących się kolorami maleńkich raf koralowych, poprzez jedzenie, do złudzenia przypominające to prawdziwe, aż do niesamowitych miniatur domków, sprawiających wrażenie, że już za chwileczkę, już za momencik wystąpią w jakiejś cudownej animacji.
Wszystko to apetyczne, piękne i kolorowe, cukierkowe, wykonane z największą dbałością o każdy szczegół.
No, a przede wszystkim z uwagi na miejsce i czas: przepiękne miniatury piernikowych domków ze świata, w którym ciągle jeszcze na Boże Narodzenie sypie śnieg, za którymi moje dzieci tak tęsknią...

Jesienią tego roku Stephanie gościła w Polsce na Bielskich Dniach Poligliny organizowanych przez Galerię MAYAK, gdzie poprowadziła warsztaty dla tych, którzy chcieli zapoznać się np. z tworzeniem miniatur owoców. Kto nie był, niech żałuje, albo podejmie wyzwanie w domowym zaciszu:-)


Strona artystki:
http://www.petitplat.fr/index.php

11/13/2014

Kathleen Dustin chapeau bas

Początek tej znajomości był typowy: modelina zainteresowała mnie, kiedy na zwolnieniu lekarskim zmuszona byłam spędzać więcej czasu w domu, w tym też przed komputerem. Co prawda nie należę do ludzi, którzy w domu się nudzą, ale mimo wszystko większa ilość czasu, mniejsze możliwości ruchu wymagają  pewnej inwencji.
Tak więc najpierw rzucił się na mnie filc, ale nie został zbyt długo, bo do mojej świadomości zaczęła się przebijać modelina, czy też raczej 'polymer clay', bo to dopiero pod tym hasłem można w internecie odkryć niezmierzone pokłady cudowności.
A wśród tych 'pokładów': Kathleen Dustin.


Ta amerykańska artystka robi z modeliny rzeczy cudowne! Jej imitacje drewna, kamieni są doskonałe, duże, puste korale są pięknie skomponowane, a do tego mają zaskakujące organiczne formy. Broszki, wisiory wykonywane techniką warstwowego układania polimeru zaskakują trójwymiarowością obrazu. No i jeszcze wielkie etniczne wisiory! Sama nie wiem, co robi większe wrażenie...

Jest doceniana przez świat sztuki, obsypana wieloma nagrodami. W 2014 ukazał się w Stanach album "The art of the handbag. Crazy, beautiful bugs", gdzie niesamowite torebki Kathleen znalazły się w tak znamienitym towarzystwie, jak Chanell, czy Louis de Vuitton. Co więcej, torebka tej właśnie artystki zdobi okładkę oraz pierwszą stronę albumu.
W 2013r brałam udział w warsztatach prowadzonych przez tą artystkę w Antwerpii w czasie FIMO Symposium. Były to jedne z najbardziej owocnych i udanych warsztatów; artystka należy do osób bardzo otwartych i hojnie dzieli się swą szeroką wiedzą na temat polimerów.
W 2015 Kathleen poprowadzi kolejne warsztaty w Europie, jeśli więc ktoś będzie miał możliwość, to naprawdę warto się wybrać.
Wszystkich zainteresowanych odsyłam do strony artystki:
http://www.kathleendustin.com/





 

10/21/2014

Techniki sterylne i brudne;-)

Sposobów, technik pracy z glinką polimerową jest tyle, ilu jest artystów, którzy pracują z tym medium. Każdy ma swój styl, swoją koncepcję oraz efekt do którego zmierza.
Niektórzy pracują sterylnie osiągając efekty jak Jana Lehman,





czy Dan Cormier i Tracy Holmes.

https://www.facebook.com/TheCuttingEdgePolymerClay?fref=ts

Czasem naprawdę trudno mi wyobrazić sobie to, jakich pokładów cierpliwości i precyzji wymaga od artysty praca prowadząca do uzyskania takich efektów, jakie widoczne są na zdjęciach.



Z drugiej strony są też tacy, którzy traktują glinkę polimerową nieco bardziej frywolnie. Do takich osób zaliczam Claire Maunsell.
Główne hasło warsztatów z Claire to ' girls let's go dirty' i faktycznie praca z pastelami, farbami akrylowymi nakładanymi palcami wymaga akceptacji większej dawki czynności w pierwszym odczuciu, mało estetycznych.



No tak, każdy musi zdecydować sam, która z technik odpowiada mu najbardziej. Miałam przyjemność pracować na warsztatach z Janą i muszę przyznać, że choć uwielbiam jej prace ze względu na formę i kolor i choć warsztaty były super, ale to chyba jednak nie mój świat.
Jednak hasło Claire bardziej do mnie trafia, zresztą patrząc na twórczy bałagan na moim biurku mam szczere wątpliwości, czy może z niego wyłonić się cokolwiek uporządkowanego.

Poniżej przykład mojej pracy, która wyłoniła się z techniki 'brudnej', z powarsztatowej refleksji i zabawy inspirowanej hasłem 'let's go dirty':-)










10/16/2014

Warsztaty w warszawskiej Sztukarni

Tym razem, na prośbę uczestniczek, powrót do warstwowego układania modeliny.  Zapraszam tych, którzy pierwszy kontakt z medium, jakim jest glinka polimerowa mają już za sobą i chcieliby się dowiedzieć czegoś więcej. Na zajęciach stworzymy broszki, zawieszki lub inne ulubione elementy ozdobne. Poznana technika pozwoli nam na uzyskanie efektu trójwymiarowego obrazu, z zatopionymi gdzieś we wnętrzu błyszczącymi drobinkami brokatów lub różnego rodzaju pudrów, które dzięki zmianie oświetlenia czarodziejsko zmieniać będą swój wygląd.

Zapraszam do warszawskiej Sztukarni, na ul. Lewickiej na warsztaty w sobotę 25 października o godzinie 11:00.
A kto ma ochotę, nie boi się kalorii lub się po prostu z nimi nie liczy, może przy okazji spróbować pysznej kawy, ciastek i innych specjałów w Sztukarnia Cafe:-)




10/14/2014

Wyzwanie czarny, szary, biały + kolor

Takie sobie wyzwanie:




Jakoś ostatnimi czasy modelina sobie leży i patrzy na mnie z wyrzutem, ale z drugiej strony wyzwanie idealnie wpisujące się w moje tematy kropkowe, więc w sumie dlaczego by się nie zgłosić?


Broszki w kropki przeróżne powstały chwilkę temu, jako działanie w rozpędzie, w jaki wpędziła mnie Jana Lehman na swoich warsztatach. Oczywiście moje kropki są MOJE.
A prace Jany są mistrzowskie i wszystkich, którzy nie znają bardzo polecam:-) 



10/08/2014

Loretta Lam - duże, asymetryczne formy

W miniony weekend odbyły się kolejne warsztaty w Galerie Freisleben.
Tym razem poprowadziła je Loretta Lam.

Loretta Lam konstruuje naszyjniki złożone z dużych asymetrycznych korali, komponując je po mistrzowsku w taki sposób, który pozwala na zachowanie harmonii i balansu.

Artystka pochodzi z USA, urodziła się w stanie Nowy Jork i, jak pisze, od dziecka pociągała ją działalność artystyczna. Konsekwencją tej pasji były studia, a następnie twórczość oparta o medium, jakim jest glinka polimerowa, odkryta przez artystkę w 2010roku.




Loretta Lam podkreśla swoją fascynację naturą i z otaczającej ją przyrody, jej kształtów i kolorów nieustająco czerpie inspirację tworząc ozdoby wyważone, eleganckie i ponadczasowe. 

Loretta Lam opiera się w swoich projektach o technikę millefiori, znaną z procesu produkcji szkła. Technika ta łatwo pozwala adoptować się do pracy z glinką polimerową.


Przygotowane różnokolorowe rolki modeliny, pocięte w plastry pozwalają na komponowanie w różnorodnych konfiguracjach, prowadząc do stworzenia intrygujących wzorów.


W 2011 Loretta Lam zdobyła uznanie w prestiżowym konkursie NICHE, gdzie znalazła się w gronie ścisłych finalistów.




Więcej prac artystki:
http://www.lorettalam.com/gallery_necklaces.html

9/24/2014

Enkhtsetseg Tserenbadam

Taaak, trudne imię i nazwisko, nawet nie wiem, czy potrafię je poprawnie przeczytać, przyznaję się...
Ale mimo tego, że zbitek spółgłosek 'nkhts' nieco mnie niepokoi, to jednak ciężko mi oderwać wzrok od pięknych barw i subtelnej formy.


Na pojedyncze prace szwajcarskiej artystki natknęłam się we wrześniu tego roku nie gdzie indziej, jak w Galerie Freisleben, na wystawie otwierającej.


Oczywiście wujek Google wspomógł mnie w dalszych poszukiwaniach, a ponieważ za nazwiskiem stoi piękna twórczość, to mimo tego, że o artystce nie wiem prawie nic, to jednak wrzucam zdjęcia na bloga, bo najzwyczajniej w świecie bardzo przypadły mi do gustu.





Strona internetowa Enkhe:
http://www.enkhe.ch/Polymer_clay_jewelry/Accueil.html


9/09/2014

Wyzwanie wakacyjne/wspomnieniowe/podróżnicze


Dzień taki sobie, w sumie jak to dzień po nieprzespanej nocy. I jak dzień, w którym zaczyna się jesienna aura. No nic to. Dziś kończy się termin nadsyłania prac na wyzwanie na http://modelinamojehobby.blogspot.com/2014/08/wyzwanie-drugie.html, więc mały spręż wskazany.



Naszyjnik w klimacie etnicznym, czyli wakacyjnym, wspomnieniowym, podróżniczym.


 


Wśród kolorów na koralach znalazł się niebieski AQUA marki FIMO, z serii effect. Zdjęcia nie oddają efektu, ale kolor jest transparentny, lekko połyskujący i naprawdę bardzo ładny. Kto jeszcze nie próbował, polecam:-)

9/08/2014

Doreen Kassel - świat z bajek 'na opak'

Nie mój klimat, jak już kiedyś napisałam, ale doceniam, zwłaszcza, że prace artystki przypominają mi oniryczny świat z filmu dla dzieci 'Koralina', opartej na powieści Neila Gaimana, którą, mimo (dzięki) nieoczywistego piękna postaci, uwielbiam.
Artystka pochodzi z Nowego Jorku.
Ma za sobą, jak pisze na swej stronie: http://www.doreenkassel.com/About-Doreen.html długą karierę w projektowaniu tkanin oraz ilustrowaniu książek dla dzieci.

Rysunki, zdjęcia prac Doreen były wykorzystywane w książkach, magazynach, jako projekty zabawek lub puzzli, jak również na kartkach, muralach, tekstyliach i wielu innych. Klientami artystki są indywidualni kolekcjonerzy, ale też wielkie firmy i instytucje:
National Geographic, Unicef & Smithsonian, HBO, People Magazine & Newsweek.

Dla zainteresowanych: kolejne projekty artystki można też śledzić na blogu: http://doreengay-kassel.blogspot.com/

Kilka prac z kolekcji artystki znalazło się na wystawie otwierającej Galerie Freisleben - pierwszej europejskiej galerii, która całą swą przestrzeń wystawienniczą oddała w ręce artystów tworzących z glinki polimerowej.
Kto będzie w okolicach Monachium, niech w drodze powrotnej przez Salzburg, zatrzyma się na chwilkę w małej miejscowości Uebersee, myślę, że warto:-)




9/05/2014

Helen Breil: tekstury i marszczenia



Tym razem w innym stylu: Helen Breil, artystka pochodząca z Kanady, choć z polskimi korzeniami.





Artystka pod własnym nazwiskiem stworzyła markę, która zaopatruje wielbicieli glinki polimerowej w tekstury idealne do pracy z tym medium.
Rzućcie okiem, jakie efekty można uzyskać dzięki odpowiednim teksturom oraz kolorowym pigmentom opartym na mice: http://www.helenbreil.com/

 
Ostatnia publikacja Helen Breil koncentruje się jednak na marszczeniach.

Ten sposób pracy z modeliną, pokazuje jak bardzo plastyczny i podatny jest to materiał, drapowane wisiory czy broszki doskonale podszywają się pod miękkie tkaniny.


'Fan fold design' to książka, dostępna także w wersji pdf dla chętnych, którzy chcieliby rozszerzyć albo pogłębić swoje umiejętności w pracy z glinką polimerową:
http://www.helenbreil.com/fan-fold-designs.html

8/27/2014

ahoj marynarzu - raz jeszcze

na blogu http://szuflada-szuflada.blogspot.com/ kolejne wyzwanie:
 http://szuflada-szuflada.blogspot.com/


hmmm... nie wiem, czy tak należy, ale może nikt się nie obrazi:-) rzecz w tym, że broszka wystartowała już w jednym konkursie, ale z drugiej strony nie mogę się oprzeć, bo temat wyzwania po prostu idealnie pasuje. tak więc dam łódeczce małej jeszcze jedną szansę:-)


8/26/2014

Zakochałam się:-) Od pierwszego rzutu okiem na ścianę. Ann de Bode




Nie wiem, czy prace Ann de Bode powinny znaleźć się na pierwszym, czy na drugim miejscu odkryć dokonanych w Galerie Freisleben.
Pewne jest to, że w ścisłej czołówce.
Mimo, że marny ze mnie jeszcze/już znawca literatury dziecięcej, potrafię docenić i zachwycam się książkami pięknie zilustrowanymi i bez dwóch zdań książki z projektami kolażowymi Ann de Bode należałyby do moich ulubionych.
Podobają mi się te twarze z przydługimi nosami i lekko wytrzeszczonymi oczami, piękne panie, eleganccy panowie, niezbyt jednak poważni, jak na literaturę dziecięcą przystało, złamani właśnie w swej dostojności tym charakterystycznym wyrazem twarzy. Tak, bardzo mi się podobają:-)

Autorką prac jest Belgijska artystka: Ann de Bode. Ann studiowała w Antwerpii w Saint Mary Institut, gdzie pracowała następnie jako wykładowca, pracując jednocześnie w branży reklamowej.

 Ann de Bode jest mamą trójki dzieci i właśnie ze względu na nie, zrezygnowała z pracy na etacie i w 1992r związała się z flandryjskim wydawnictwem publikującym literaturę dziecięcą jako ilustratorka.
Od tej pory przygotowała ilustracje do ponad 200 książek, zdobywając wiele międzynarodowych nagród, w tym nagrody przyznawane przez jury dziecięce.





Zdjęcia własne - M.Wawrzyńczak.

8/25/2014

W drodze do... Uebersee


Tak, tak, choć zdjęć modeliny z otwarcia Galerii mam mnóstwo i choć smoki w roli startera już się pokazały, to jeszcze zachciało mi się wtrętu geograficznego. 
Otóż nie byłabym sobą, gdyby po drodze do celu coś nie odciągnęło mojej uwagi i nie skłoniło do rzutu okiem na wątek poboczny.
Wątkiem pobocznym jest tym razem boczna droga, którą omijałam Wiedeń od północy. Zamiast mknąć posto i szybko autostradą, postanowiłam sprawdzić, czy zielona droga na mapie (krajobrazowa) zasłużyła w rzeczywistości na swój kolor. 
I choć aura nie była sprzyjająca, to zjazd z autrostrady przed Wiedniem, przejazd przez Krems i powrót na autostradę w Melk uważam za odkrycie warte pogłębienia, zwłaszcza, że wzdłuż Dunaju ciągną się kuszące winnice, a między nimi wije się urocza ścieżka rowerowa (Donauerweg), czego chcieć więcej, ech:-)